Oderne - kaplica rzymskokatolicka pod wezwaniem św. Stanisława

W Odernem, na zachodnim zboczu Wierchu, po lewej stronie drogi wiodącej do Nowicy ukryta wśród lip drzemie skromna świątynia rzymsko - katolicka. Jedna z nielicznych wybudowanych przed obiema wojnami na Łemkowszczyźnie - młodsza zaledwie o około 40 lat od samej miejscowości.

 

 

W drugiej połowie XIX w właścicielami Uścia Ruskiego, do którego administracyjnie należało Oderne, byli Trzeciescy. Franciszek Trzecieski, znany działacz społeczny i polityczny XIX w przekazał cały swój majątek (z wyjątkiem Gorajowic) średniej córce Magdalenie, "którą... cenił za jej praktyczny umysł. Miała ona wypłacać siostrze Ludwinie i siostrzenicy Urszuli roczne pensje" 1 . Magdalena była od roku 1855 żoną Edwarda Miłkowskiego. W 1898 roku Magdalena Miłkowska wybudowała kaplicę w Odernem "jako wotum za spłacenie wszelkich ciężarów majątkowych, spełnia ona swą rolę ośrodka życia rzymskokatolickiej ludności"2. Owe "ciężary majątkowe" to prawdopodobnie zobowiązania pieniężne wobec wspomnianej wyżej siostry i siostrzenicy.

 

Była to mała, niezwykle prosta i surowa budowla sakralna oparta na planie prostokąta, wykonana z bali modrzewiowych. Wejście stanowił maleńki przedsionek przypominający do złudzenia ganeczki przed miejscowymi domami. Brak było ogrodzenia, a dzwonnica o konstrukcji drewnianej znajdowała się po prawej stronie wejścia. Szczyt dachu krytego gontem zdobiła maleńka wieżyczka z zainstalowaną tam sygnaturką (małym dzwonkiem) sygnalizującą najważniejsze momenty podczas liturgii mszy świętej.



Oddajmy teraz głos najstarszej mieszkance Odernego, zmarłej w 102 roku swego życia Magdalenie Baniak (1888 - 1989), która w swoich wspomnieniach tak opisała tamten okres (pisownia oryginalna): "W te czasy Pani P.D. Miłkowska wybudowała tą kaplicę ażeby tutaj mogli się chodzić i modlić. Pamiętam jak tę kaplicę poświęcali było księży Prałat z Kobylanki, Ksiądz Kanonik z Ropy to było 26 maja 1902 czy trzeci nie pamiętam a w czwartym czy 5-tym to nie pamiętam ale gdzieś w tym czasie był też u nas w Odernem Ks. Biskup z Przemyśla. Nazywał się Józef Pelczar a jego zastępca co był u nas to się nazywał Karol Fisher był to dla nas bardzo pamiętny dzień był było 9 księży to dla nas było coś bardzo wielkiego i bardzo uroczystego toteż zostały wspomnienie może nie każdemu. Ksiądz Biskup odprawił mszę świętą 4 księży z nami śpiewało którzy pół godziny przed tym musieli z nami przećwiczyć te pieśni które chcieli śpiewać na przyjęcie Biskupa robiliśmy cały tydzień przygotowania pilnie uczyliśmy się z katechizmu który nam Ks. Kanonik na tydzień przyniósł z Ropy i kazał się dobrze przygotować i to wszystko nauczyć się ale też i nasz kościółek pięknie ubrać to też myśmy musieli dobrze się namęczyć żeby było dobrze i godnie ale 2 bramy my zrobili jedna nad Szkrabą zaraz na górce bo tam była wtenczas droga a drugą przy samych schodach tak jak nam nasz Ks. Kanonik pokazał ale wszystko dobrze bardzo się udało bo to wszyscy nie żałowali czasu jak to teraz wszyscy wspólnie uczyli się i robili ażeby jak najlepiej wszystko się udało. Po skończonych uroczystościach Ks. Biskup posilił się troszkę za ołtarzem bo wtenczas nie było jeszcze zakrystii i wyszedł wszystkich błogosławił i żegnał tak mile że wszyscy płakali dopiero w Uściu u ks. Greckiego byli wszyscy na obiedzie. Myśmy odprowadzili Ks. Biskupa do bramy chcieliśmy iść do Uścia ale jeszcze raz nam błogosławił i polecił nas Panu Bogu i kazał nam wracać do swoich zajęć. Posiadali na furmanki i odjechali. P.D. Miłkowska bardzo się cieszyła, że tak Ks.Biskup chwalił Oderne że tak się trzymią swych polskich pieśni i modlitw tak daleko od swego kościoła między Grekami"3.

Opisywana wizytacja biskupa przemyskiego odbyła się w środę 22 czerwca roku 1905 - sprawozdanie z niej znajduje się w "Roczniku Diecezji Przemyskiej" z 1905 r. Warto także przytoczyć ( w oryginalnej pisowni) urywek owego sprawozdania;

"...We cztery pojazdy puściliśmy się drogą polną, na prędce naprawioną, wśród krzaków i zarośli, do Odernego. Przybyliśmy tam o 9. godzinie. Poczciwy lud wyszedł naprzeciw z dwoma chorągwiami, które już do kaplicy sprawił; mowę powitalną zastąpił wymowny płacz ludu. Ks. biskup najprzód uczynił pogadankę z wiernymi, pytając ich, z których stron i jak dawno tu przybyli, skąd dzieci (które trzymały w rękach książki do modlenia) umieją czytać i t. d. Potem wyszedł ze Mszą św., w czasie której lud bez organu, (bo go jeszcze nie ma) śpiewał Godzinki. Następnie ks. biskup katechizował przez pięć kwadransy dziatwę i starszych, dziatwa dobrze umiała katechizm; niektóre dzieci chodzą do szkoły (z językiem wykładowym ruskim) w Usciu ruskiem. Kapłani tymczasem słuchali spowiedzi. Koło godziny 11.30 wyszedł ze Mszą śpiewaną ks. proboszcz gorlicki; lud śpiewał, ks. biskup sam pieśni zaczynał. Dopiero w czasie, gdy celebrans udzielał Komunii św., ks. biskup spożył małe śniadanie pod gołem niebem. Nastąpiło Bierzmowanie, do którego przystąpiło 66 osób, i ojcowska przemowa ks. biskupa..."4

W owym czasie Oderne należało do parafii rzymsko - katolickiej w Ropie. Ze względu na odległość i brak środków komunikacji "z rzadka zaglądał tu ksiądz rz.-katolicki z Ropy, aż teraz o wiele lepiej sprawę uregulowano, gdy przybywa na niedziele ks. Proboszcz Penkala z Wysowy"2. W związku z tym sami mieszkańcy musieli zadbać o to aby w świątyni odbywały się odpowiednie liturgie. Oddajmy znów głos p. Magdalenie:

"Baniak Jan wtenczas obsługiwał kaplicę ale klucz od kaplicy to dostał od P.D. Miłkowskiej jeszcze parę lat przed wojną pierwszą światową i obsługiwał przeszło 30 lat. Potem Cichoń Franciszek 3 lata i już od roku 1937 to już Baniak Wincenty. Baniak Jan to miał wielkie zamiłowanie i długo się modlił w kaplicy ale ludzie chętnie się schodzili i modlili się to w niedzielę jak nie było w Uściu Greckiej mszy a do Kwiatonia nie każdy szedł czy do Ropy to my szli do kaplicy to tak było nabożeństwo:
1-sze godzinki o niepokalanym poczęciu Najświętszej Marii Panny
2 godzinki do Trójcy Przenajświętszej
3 koronka do Trójcy Przenajświętszej
4 odmawianie wspólnie Mszy Świętej
2 książki które Dziadek na głos czytał po mszy św. To to czytał Ewangelie i Lekcyje które miał od Ks. Kanonika z Ropy na każdą niedzielę a po tym suplikacyje Anioł Pański i jeszcze jakąś pieśń i koniec to od 9 rano zawsze do pierwszej ale jakoś nikomu się nie nudziła ta modlitwa było zawsze dużo ludzi"3


W czasie II wojny światowej dokonano pierwszej, poważniejszej przebudowy świątyni. Dobudowano zakrystię, a także powiększono przedsionek. Prace wykonywali mieszkańcy Odernego, między innymi Piotr Turek, który jako młody chłopak woził wołami (koni nie było a i część wołów zabrali Niemcy) wraz z sąsiadem , kamień na fundamenty5. Rozbudowa ta spowodowała, iż kościółek w Odernem uzyskał ciekawszą sylwetkę i bardziej funkcjonalne wnętrze. Zdołano także uchronić przed konfiskatą przez władze niemieckie dzwon, który okres okupacji "spędził" w studni jednego z gospodarstw. Na chórze śpiewom parafian towarzyszyła fisharmonia do momentu przejęcia jej przez parafię w Uściu.

W czasie II wojny światowej przybył ksiądz Teofil Świątek. Mieszkając w Odernem czynnie uczestniczył w życiu codziennym ludności miejscowej, a także w ich działaniach przeciwko okupantowi - przerzutach kurierów i zagrożonych działaczy podziemia przez południową granicę6. On także przywiózł z Grybowa kamienne figurki świętej rodziny, które zostały później umieszczone w wybudowanej ok. 1956 roku kapliczce przydrożnej. Następni księża obsługujący wiernych w Odernem to ks. Józef Toporek, ks. Roman Schabowski, ks. Michał Bugajski i obecnie ks. Czesław Kaput.

W czasie elektryfikacji wsi (1972 r) założono instalację elektryczną, wymieniono świece woskowe i kryształowy świecznik na lampy elektryczne.
Rok 2002 przyniósł poważne zmiany elewacji i wnętrza świątyni. Ważniejszym jednak wydają się spowodowane tym rozdźwięki pomiędzy mieszkańcami tej bardzo zżytej i skoligaconej społeczności. Decyzja podjęta przez Radę Parafialną - przy sprzeciwie społeczności Odernego - wydaje się nie mieć przekonywującego uzasadnienia, raczej jest realizacją ambicji proboszcza7. Surowe, lecz ciepłe wnętrze przekształciło się w typową "halę" - znikła zabytkowa konstrukcja chóru7, wiekowy konfesjonał oraz stuletnie, zabytkowe ławy kościelne. W ich miejsce pojawiły współczesne elementy, które odbierają wiele uroku zabytkowemu wnętrzu. Na ścianach pozostały obrazy Serca Jezusowego , Świętej Rodziny, patrona świątyni biskupa Stanisława, figury Matki Boskiej i św. Franciszka. Ponadto w ciekawych, drewnianych ramkach obrazy przedstawiające kolejne stacje Drogi Krzyżowej. W drewnianym ołtarzu głównym figura Chrystusa ukrzyżowanego.

Mimo tych nie zawsze korzystnych zmian oderniańska kaplica nadal służy całej społeczności osady i chętnie gości przybywających na niedzielne msze mieszkańców Uścia Gorlickiego (wywodzących się w części z Odernego) jak też licznych turystów. Bezpośrednio za świątynią znajduje się mały cmentarz powstały prawdopodobnie w latach dwudziestych minionego wieku, gdzie spoczywają także niektórzy, pierwsi osadnicy.



Autor: Adam Baniak

Materiały źródłowe:
1) Marian Wolski -"Trzeciescy".
2) Krystyna Pieradzka - "Na szlakach łemkowszczyzny".
3) Magdalena Baniak - rękopis wspomnień (oryginał w posiadaniu p. G.Cenkra w Bieczu).
4) "Ropa i kaplica w Odernem" - sprawozdanie z wizytacji biskupa przemyskiego w 1905 r.
(Kronika Diecezji Przemyskiej z 1905 r.).
5) Piotr Turek - relacja zarejestrowana przez autora.
6) G. Mazur, W. Rojek, M. Zgórniak - "Wojna i okupacja na Podkarpaciu i Podhalu"
7) Ireneusz Dańko - "Parafianie chcą odwołania proboszcza w Uściu Gorlickim" w Gazecie Wyborczej z 22.05.2002 r.